Wielu rodziców zgłasza się do różnych placówek pomocowych z problemem nadużywania przez ich nastoletnie dzieci komputera/smartfona. Rodzice często mówią, iż szukają pomocy dlatego, że ich dziecko „jest uzależnione od komputera lub smartfona”. Argumentują to przykładami: zbyt długim czasem spędzanym przy urządzeniu, zaniedbywaniem obowiązków, późnym chodzeniem spać z uwagi na korzystanie z komputera/telefonu, zamykanie się w domu, brakiem pasji i zainteresowań (poza grami komputerowymi), wybuchowością i agresywnością na próby kontroli lub zawieszenia korzystania z komputera. Z punktu widzenia rodzica te przykłady, faktycznie wydają się być niepokojące. Niekoniecznie świadczą o uzależnieniu. Aby o tym mówić należy uwzględnić nie tylko występujące objawy, ale też czas ich trwania, okoliczności, rozumienie i argumentowanie samego dziecka. Najczęściej określenie te jest jednak nadużywane przez rodziców, opiekunów, nauczycieli, a nawet specjalistów zajmujących się diagnozą i psychoterapią. Stwarza też łatwą szansę do etykietowania i pułapkę, która utrudnia proces zmiany nawyków używania komputera.
O ile z punktu widzenia rodzica argumenty te wydawać by się mogły zrozumiałe i niepokojące, o tyle nastolatek ma często zgoła odmienne zdanie. Sam młody użytkownik rozumie to bowiem zupełnie inaczej. Dla wielu dzisiejszych nastolatków komputer/smartfon jest podstawowym narzędziem do zaspokajania swoich potrzeb. Tak naprawdę nie rozumiejąc tego i nie akceptując, skazujemy się często na duże trudności w komunikacji i budowaniu relacji z własnym dzieckiem. Dzisiejszy nastolatek korzysta z komputera i smartfona po to by być zalogowanym w sieci. W samej zaś sieci internetowej szuka nie tylko rozrywki w postaci gier online czy słuchania muzyki. Sieć umożliwia mu przede wszystkim dostęp do komunikacji, akceptacji, uznania, popularności, przynależności do grupy, przyjaźni, miłości. Sieć internetowa daje wielu młodym ludziom wszystko to czego potrzebuje każdy z nas! Oczywiście jest to forma ograniczona, często sztuczna, będąca iluzją rzeczywistości, ale przecież lepsze to niż nic! Bardzo wielu ludziom – nie tylko nastolatkom -łatwiej jest bowiem w sieci, gdzie mają kontrolę nad otoczeniem, mogą wyrazić to co myślą i czują za pomocą emotikonek, a nie słów czy gestów. Wystarczy spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie: Co wydaje się łatwiejsze . . . kliknięcie social mediowego serduszko czy powiedzenie „podobasz mi się” ?
Czy należy zatem to akceptować? Kwestionowanie roli sieci internetowej przez rodzica młodemu człowiekowi jest często strzelaniem sobie gola do własnej bramki. Co zatem należało by zrobić w przypadku nadużywającego nastolatka? Przede wszystkim posłuchać, spróbować zrozumieć i nie oceniać. Dopiero później rozmawiać o granicach i zasadach. Dużo łatwiej wymagać coś od dziecka, kiedy ma się z nim bliską relację opartą na szacunku, uznaniu autonomii, zaufaniu, realizowaniu wspólnie pasji. Nie jest to łatwe i wymaga poświęcenia i czasu głównie ze strony rodzica. W takich sytuacjach sprawdza się często podjęcie konsultacji ze specjalistą: pedagogiem, psychologiem, psychoterapeutą aby móc spróbować przyjrzeć się nieco z innej perspektywy nie tylko samemu nastolatkowi, ale również jego rodzinie, systemie,
w którym żyje. Aby jeszcze lepiej zrozumieć istotę problemu, dla uproszczenia możemy uznać, iż nadużywanie sieci najczęściej jest konsekwencją nie spełnianych potrzeb emocjonalnych człowieka. Dowiedzenie się jakich, jest fundamentem do tego aby móc zająć się budowaniem strategii do zmiany nawyków i zaspakajanie tych potrzeb również w inny sposób.
Na koniec ciekawostka, która może nam pomóc by być nieco mniej krytycznym wobec nastoletnich użytkowników sieci. Czy wiesz, że . . .
Przeciętny gracz komputerowy poświęca na granie ponad 6 godzin w tygodniu, jego średni wiek to 34 lata, a 40% w tej grupie to kobiety. Taki obraz nie jest spójny ze stereotypem, według którego grają głównie nastoletni chłopcy.
Piotr Czyżewski